FlexyGel czyli żel i akryl w jednym!

Produkt intrygował mnie już od jakiegoś czasu aż w końcu miałam okazję go wypróbować! Czy się sprawdził? Czy ochy i achy nad FlexyGelem są rzeczywiście prawdziwe? Przekonaj się razem ze mną!

Słowem wstępu, FlexyGel jest pierwszym takim produktem na rynku, który jest połączeniem zarówno żelu do przedłużania paznokci jak i akrylu. Akrylożel, bo tak też jest nazywany ten rodzaj produktów znajdziecie na stronie marki Elisium.

Do cech charakterystycznych produktu z pewnością zalicza się to, że jest bardzo gęsty i tym samym nie ma problemu z zalaniem skórek. Jest elastyczny w użytkowaniu więc za pomocą pędzelka i liquidu można do woli formować odpowiedni kształt paznokcia.

W odróżnieniu od zwykłego żelu, trzyma się dokładnie tam gdzie został położony. Dodatkowo należy utwardzać go w lampie przez ok minutę.

No dobrze, pora przejść do konkretów. Zestaw MAXI zawiera:

-Tubkę FlexyGel w kolorze Milky 25g
-Slip Liquid 300ml
-Primer Bezkwasowy Pro Bond 9ml
-Bazę do paznokci Miracle Gel Base 9ml
-Top Coat Shiny 9ml
-Lakier hybrydowy w losowo wybranym kolorze. U mnie był to 036 Sweet Cranberry 9ml
-Pędzelek ze szpatułką rozmiar 12
-Pilnik

W zasadzie jest to wszystko, czego potrzeba do wykonania manicure. Z mojej strony dodałabym jeszcze blok polerski oraz odtłuszczacz, ale pewnie te rzeczy ma w domu każda paznokciomaniaczka 🙂

Zacznę od tego, co interesuje Cię pewnie najbardziej, czyli samego FlexyGelu. Jako, że w naturze mam podejmowanie decyzji, które w efekcie utrudniają mi życie, tak i teraz zdecydowałam się przetestować akrylożel nie na sobie, tylko na kimś innym! Dlaczego to było trudniejsze? Bo efekt końcowy MUSIAŁ wyjść dobry i nie było innej opcji.

Nie powiem, że się nie bałam, ponieważ było to moje totalnie pierwsze spotkanie z tego typu produktami. Sama używam tylko bazy proteinowej więc wszelkie żele czy akryle to dla mnie czarna magia.

Samo opakowanie ma 25g. Czy to dużo? Sama się początkowo nad tym zastanawiałam  i z przykrością muszę stwierdzić, że to nie jest za wiele. Na zdjęciu powyżej widać dokładne zużycie produktu na pokrycie wszystkich paznokci (krótkich) bez dodatkowego przedłużania.

Szacunkowo tej pojemności powinno wystarczyć na ok 3-4 przedłużenia paznokci. Oczywiście ta liczba się zmieni, jeżeli w grę będzie wchodziło tylko uzupełnianie.

Na szczęście na stronie dostępna jest również o wiele większa pojemność 65g.

Jeżeli chodzi o moje odczucia podczas używania to było to dokładnie to, co obiecywał producent. Rzeczywiście samo nałożenie było dosyć łatwe. Z pewnością należy wyczuć, ile produktu trzeba wycisnąć z tubki. Zdjęcie pokazuje, ile mi było potrzebne na pokrycie jednego paznokcia.

Dodatkowym plusem jest to, że jeżeli przeliczysz się z objętością flexygelu, z powodzeniem możesz „przerzucić” go na inny paznokieć. Będzie sobie tam czekał na swoją kolej nie rozpływając się na boki. Sprawdzone info!

Pędzelek przy tej metodzie jest bardzo istotnym elementem. Dzięki niemu nakładasz i formujesz produkt. Początkowo miałam wrażenie, że jest za mały względem swojego przeznaczenia ale nic bardziej mylnego! Przez precyzję jaką dawał nie miałam problemu z dojechaniem ładnie do skórek.

Należy pamiętać, żeby przez rozpoczęciem pracy dobrze zmoczyć go w Slip Liquidzie. Zrobi się wtedy bardziej plastyczny. Gdy FlexyGel zacznie lekko wysychać a Ty nie uformowałaś jeszcze swojego paznokcia, wystarczy powtórnie zamoczyć pędzel w Liquidzie. Tym sposobem bez końca możesz poprawiać swój kształt. Na koniec utwardzasz w lampie LED przez minutę/ UV przez 2 minuty.

Najbardziej bałam się, że nie poradzę sobie ze zrobieniem ładnego kształtu paznokcia. W tym przypadku FlexyGel naprawdę pozytywnie mnie zaskoczył! Po nałożeniu sam lekko się poziomuje (po przejechaniu zwilżonym pędzelkiem) Można go dokładać w razie potrzeby i formować dalej. Zdjęcie przedstawia paznokcie już pokryte akrylożelem. Same musicie przyznać, że nie wygląda to żle 🙂

Kiedy wszystkie paznokcie miałam już pokryte, bloczkiem wyrównałam ewentualnie nierówności, dopracowałam kształt i przetarłam cleanerem. Tym sposobem paznokcie były gotowe do dalszej części stylizacji, czyli do wypróbowania lakierów hybrydowych.

Zanim jednak przejdę do samych lakierów, muszę wspomnieć o produkcie Pro Bond, czyli po prostu o primerze bezkwasowym. Ma on na celu wytrawić naszą płytkę paznokcia, zwiększając tym samym przyczepność produktów do płytki. Sam primer „wysycha na matowo” nie pozostawiając żadnej warstwy na paznokciu. Dla porównania taki sam primer marki Indigo, zostawia błyszczącą warstwę. Primer aplikuje się po zmatowieniu i odtłuszczeniu naturalnej płytki paznokcia.

Miracle Base Gel, czyli baza do paznokci aplikowana powinna być po primerze oraz przed nałożeniem FlexyGelu. Ochroni to płytkę przed bezpośrednim spotkaniem z akrylożelem dodatkowo zwiększając przyczepność. Konsystencja bazy jest dosyć gęsta. Dla mnie jest to dużym plusem, ponieważ przyzwyczajona do bardzo gęstej bazy proteinowej nie zalewam przypadkowo skórek, co miało miejsce podczas używania bazy marki Semilac.

Top Coat Shiny jak sama nazwa wskazuje, top wierzchni który przedłuży trwałość i nada połysk paznokciom. Na chwilę obecną nie jestem w stanie powiedzieć nic o jego trwałości, lecz po pierwszej aplikacji naprawdę nie można odmówić mu pięknego blasku.

Marka Elisium na również w swojej  ofercie całą gamę lakierów hybrydowych.  Do zestawu, jak już wcześniej wspomniałam dołączany jest losowo wybrany kolor. O ile primer, baza oraz top są w czarnej kolorystyce, tak same lakiery hybrydowe mają białe opakowania. Co według mnie jest urocze i świadczy o tym, że marka dba o detale.

Sama konsystencja lakierów nie jest jakoś specjalnie gęsta, jak na przykład Indigo. Ich gęstość umieściłabym gdzieś na środku skali. Nie przeszkadza to jednak w aplikacji. Do uzyskania największej głębi koloru potrzebowałam 3 cienkich warstw.  Chociaż po 2 warstwach kolor również był dobry, trzecia dodała jednak ten efekt WOW.

Kolor mojego lakieru to Sweet Cranberry czyli słodka żurawina, Ja jednak opisałabym go bardziej jako głęboki malinowy róż. Ten kolor tak pieruńsko ciężko uchwycić na zdjęciach, że nie udało mi się pokazać jaki jest zachwycający. A serio jest! Wieczorem wygląda bardziej na czerwony a w dzień wpada w intensywny ciemniejszy róż. Ciężko go porównać do czegokolwiek 🙂

Tak właśnie prezentuje się efekt końcowy. Moja paznokciowa modelka nie przepada za bardzo długimi paznokciami, lecz swoje ma bardzo łamliwe. Poprzez FlexyGel zostały utwardzone te miejsca, które najbardziej są narażone na złamania(w tym przypadku boki paznokci).

Jak na pierwszy raz mnie efekt zadowala, jej się podoba. A Tobie?

Podsumowując, moim zdaniem jest to super metoda dla osób początkujących, takich jak ja, które chcą mieć 100% kontrolę nad produktem. Aplikacja naprawdę nie jest skomplikowana i ja po 3 paznokciach załapałam o co chodzi, więc reszta pracy poszła mi o wiele szybciej! Ile mi to wszystko zajęło czasu? Nie licząc przygotowania (zdjęcie poprzedniej hybrydy i przygotowania płytki) ok 2h wraz z manicure hybrydowym. Czy jest to dużo biorąc pod uwagę, że nigdy wcześniej tego nie robiłam? Ocena należy do Ciebie 🙂

Co sądzisz o FlexyGelu? Albo o lakierach hybrydowych od Elisium? Może sama używałaś lub przedłużałaś paznokcie? Pisz koniecznie, bo jestem bardzo ciekawa innych opinii na temat tej marki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *