10 akcesoriów kosmetycznych, których (na pewno) zapominasz czyścić! Do teraz!

Pewnie myślisz sobie, że to jakiś tam kolejna amatorszczyzna przypominająca o tym, że pędzle do twarzy trzeba myć. To akurat wie każda kobieta, która chociaż trochę interesuje się makijażem. Tematem na dzisiaj są bardziej ekstremalne przypadki, co do niektórych i ja się muszę niestety przyznać. A więc, czy chcesz się dowiedzieć, czego nie czyścisz w swojej kosmetyczce?

Do napisania tego postu wpadłam w sumie dlatego, że sama popełniam niektóre z tych błędów i doszłam do wniosku, że przecież nie mogę być wyjątkiem! Zaczęłam myśleć, myśleć i tak oto pojawiło się 10 przedmiotów.
W moim zestawieniu znajdą się przybory typowo kosmetyczne, jak i użytkowe, mniej urodowe, które również wpływają na nasz wygląd zewnętrzny. Trochę to pogmatwane, ale mam nadzieje, że po przeczytaniu posta doskonale mnie zrozumiesz 😀

LISTA 10 RZECZY KOSMETYCZNYCH, KTÓRYCH ZDARZA CI SIĘ NIE CZYŚCIĆ!

  1. STRUGACZKA DO KREDEK

         Jest u mnie na pierwszym miejscu, bo właśnie ona głównie przyczyniła się do powstania tego postu. Przeważnie są one z pojemniczkiem więc strugasz kredkę do oczu, konturówkę czy pomadkę w kredce i… chowasz z powrotem do kosmetyczki. Kiedy śmieci jest w niej za wiele, wyrzucasz je do kosza i… koniec. Najgorszy lament jest wtedy, kiedy strugaczka rozsypie się po całej kosmetyczce albo w organizerze! Wtedy albo mobilizujesz się i robisz generalne porządki, albo zbierasz pobieżnie i zostawiasz. Brzmi znajomo?
    Niestety strugaczka nie jest wyjątkiem i na niej również zbierają się bakterie. Wyobraź sobie jak ostrzysz kredkę do oczu w uwalonej w bakteriach ostrzałce a później malujesz sobie linię wodną pozwalając aby cały ten syf trafił do twojego oka. A później szok i niedowierzanie, że oko wcale nie jest rozpromienione tylko zaczerwienione. 1:0 dla jęczmienia albo zapalenia spojówki.
    Coraz więcej strugaczek  np. ta z Golden Rose, która posiada dołączony patyczek ułatwiający wyciąganie pozostałości z tego typu kosmetyków. Dodatkowo raz na jakiś czas za pomocą nawilżonego patyczka kosmetycznego wyczyść temperówkę i spryskaj czymś odkażającym np. preparatem do mycia pędzli o którym wspominałam TU, Skinseptem lub zwykłym alkoholem.

  2. ZALOTKA DO RZĘS

         Tutaj sprawa ma się bardzo podobnie. Kupujesz zalotkę, używasz i tyle. Czasami, kiedy dołączone są dodatkowe gumeczki to wymieniasz ale przeważnie słuch po nich zanika po tygodniu od zakupu. Tu się gdzieś odbije mniej trwały eyeliner, tu na szybko zapomniałaś podkręcić rzęs przed umalowaniem tuszem no i trzeba przecież to lekko poprawić na mokro dla lepszego efektu. Tam znowu gdzieś przyczepi się odrobina cienia… Oj tam oj tam…
    O ile same gumeczki bardzo łatwo można dokupić na Allegro, Aliexpress czy chociaż może w Naturze czy Rossmannie, tak o wyczyszczeniu samej zalotki już często się zapomina. To kolejna rzecz, którą przykładamy niemalże do oka więc systematyczna higiena jej się należy.
    Na to też mam sposób. Podobno podgrzewając zalotkę zapalniczką niszczysz bakterie a także łatwiej znika osad z gumowego amortyzatora. Na koniec przetrzyj chusteczką. Można również wygotować przez chwilę we wrzątku i później wytrzeć na sucho.

  3. PĘDZELEK DO UST

    No dobra jakiś pędzel musiałam przemycić… Ale moim zdaniem wyjątkowy! I wyjątkowo problematyczny. Każda z nas wie, że czasem obrysowanie ust tylko szminką nie wystarcza… a konturówki brak. Dlatego w ruch idzie pędzelek do ust. Malujesz i odkładasz, a że nieczęsto jest Ci potrzebny (np. w moim przypadku) to po prostu leży w takim nagannym stanie. Do lepkich powierzchni kurz i bakterie przyczepiają się najczęściej. Tym bardziej jak szybko zbiera Ci się kurz w pokoju. Czasem jak przypomnisz sobie o tej ulubionej szmince i widzisz, że pędzelek jest brudny to przecierasz na szybko chusteczką i znowu rachu ciachu na usta. A później zdziwienie, bo opryszczka. I nie, to nie od całowania się na dworze!
    Sprawę ułatwia albo więcej niż jedna sztuka, albo opcja z zamknięciem. Zarazki nie dostają się do pędzelka i spokojnie można go użyć ponownie. W innym przypadku, znowu na szybko można skorzystać ze sprayu do dezynfekcji pędzli o którym wspominałam TU. Alkohol szybko wyparuje i pędzel będzie gotowy do użycia!
    Na pozbycie się bakterii ze szminek też jest sposób! Wsadź delikwenta do zamrażarki i zostaw na noc. Na drugi dzień wyjmij i pozostaw w pokojowej temperaturze, żeby doszła do siebie. Bakterie zginą śmiercią tragiczną.

  4. PUSZKI DO PUDRU


    Haaaa! Większość dziewczyn używa pędzli, jednak są takie, które preferują puszki. Z różnych względów, lepszego utrwalenia podkładu, aksamitnego wykończenia itp itd. ALE! Jak często je czyszczą? A czy Tobie w podróży zdarza się użyć aplikatora, który był dołączony bezpośrednio do pudru? Kiedy ostatnio go umyłaś? No właśnie! Szczerze mówiąc aktualnie nie używam żadnego aplikatora tego typu, lecz kiedy zaczynałam przygodę z makijażem to pamiętam był pierwszym przyborem, jakim nakładałam puder na twarz. Ani razu go nie umyłam… a krostki to przecież tylko i wyłącznie przez okres dorastania…
    Higiena puszków niczym nie różni się od mycia pędzli. Namoczyć, umyć wodą z ulubionym detergentem i pozostawić do wyschnięcia. Albo wyrzucić, jak już będzie mega złachany i nic z niego nie wykrzeszesz 😀

  5. SPIRALKA DO BRWI/ RZĘS


    Jak często myjesz spiralkę do brwi lub rzęs? Przy każdej kąpieli dla pędzli? Ja z dumą muszę przyznać, że tak! Aczkolwiek akurat spiralka to taki przedmiot, który zawsze wala się albo gdzieś luzem po kosmetyczce, albo po biurku na którym się maluję, albo pod nim zrzucony przez kota. Tak czy inaczej traktuję ją iście po spartańsku i spokojnie gdyby miała taką możliwość wygryzłaby Gerarda Butlera z roli Leonidasa w filmie 300 i zagrałaby lepiej, bo ma predyspozycje!        Wracając na ziemię, tutaj znowu jest sytuacja, że wyczesując rzęsy z nadmiaru tuszu zostawiasz w takim a nie innym stanie i pozwalasz, żeby zasechł. Na drugi dzień dokładasz tam cienia do brwi a na trzeci znowu tusz. Ja nigdy nie mogę wyjść ze zdumienia podczas mycia, JAKIM CUDEM TA SPIRALKA JEST TAKA BRUDNA?! A przecież woda i mydło załatwia sprawę…

  6. KOSMETYCZKA/ ORGANIZER

         Przyznaj się ile razy prałaś swoją kosmetyczkę albo dokładnie czyściłaś organizer? Nie uwierzę, że nigdy nie rozsypała Ci się strugaczka (patrz punkt 1) albo nie otworzyła szminka bez Twojej zgody! Kto systematycznie czyści kosmetyczki i organizery niech pierwszy rzuci kamień! Osobiście kosmetyczek używam rzadko, ale podczas pisania tego postu wstyd się przyznać, mój organizer woła o pomstę do nieba. Ciągłe otwieranie i zamykanie przysparza kurzu a rzadko używane kosmetyki jak np. cienie sypkie czy pigmenty są narażone na rozsypanie.
    W takim przypadku albo dobrze sprawdzą się separatory, które uniemożliwią przemieszczanie się kosmetyków albo częste porządki. Przy okazji sprzątania pozbywasz się starych albo niesprawdzonych kosmetyków, robiąc miejsce oczywiście na nowe zdobycze!
    Materiałowe kosmetyczki z powodzeniem możesz wsadzić do pralki albo podszewkę potraktować odrobiną odplamiacza, jeżeli plama jest wyjątkowo paskudna. Na szybko sama wilgotna chusteczka da radę. Plastikowe organizery najlepiej wsadzić bezpośrednio pod wodę z detergentem, opłukać i pozostawić do wyschnięcia.

  7. KOSMETYKI

         Podczas generalnych porządków nie zapomnij także o przeczyszczeniu wszystkich kosmetyków. Zakładam, że robisz to tak samo rzadko jak ja. Chyba ze sytuacja BARDZO tego wymaga. Poprawi to zarówno wygląd opakowania a także zminimalizuje możliwość powstawania nowych form życia 😀 Sam organizer będzie dużo lepiej się prezentować.
    Do tego celu wystarczy jedynie wilgotna chusteczka i chwila na wyschnięcie każdego kosmetyku.

  8. SZCZOTKA/ GRZEBIEŃ

         Miałaś pojęcie, że szczotki do włosów i grzebienie mogą posiadać nawet do 600 kolonii bakterii przypadających na 1 cm² ?! To o połowę więcej niż na psich miskach do jedzenia! Odrażające nie? Kiedy ostatnio UMYŁAŚ swoją szczotkę? Nie mówię tutaj o usunięciu włosów ale o porządnym umyciu wodą i mydłem. Mix kurzu, martwego naskórka, włosów, produktów do stylizacji włosów i pewnie niejednego paskudztwa. Naprawdę chcesz, żeby to wszystko rozprzestrzeniało się po Twojej świeżo umytej głowie? Zapuszczona szczotka do włosów może być również powodem tego, że po umyciu masz wrażenie, że włosy nie są takie świeże jak powinny.
    Podobno szczotki i grzebienie powinny być regularnie czyszczone raz w tygodniu. Dobre sobie, mi czasami nawet pędzli nie chce się umyć raz w tygodniu 😀 Aczkolwiek fajnie byłoby czyścić szczotki tak często, jak Ci się przypomni, to zawsze coś 😉
    Najlepiej myć te artykuły w kąpieli wody z mydłem. Nie wdając się w szczegóły, podsyłam link do wpisu bardzo rzetelnej pod tym względem bloggerki, z którego zaczerpnęłam inspiracji do tej szczotkowej części DBAJ O WŁOSY. Tam dowiesz się więcej o takiej pielęgnacji.

  9. PILNICZKI, CĄŻKI, PĘSETY

         Wszelkie metalowe przedmioty również powinny być często wyjaławiane i dezynfekowane. Ile zdarzyło Ci się pożyczać pilniczek do paznokci, który był wyjęty z jakiejś brudnej kosmetyczki albo obcinacz do paznokci albo cążki używane w całej rodzinie? Skoro brzydzi Cię fakt korzystania z nieswojej szczoteczki do zębów, dlaczego nie sprawia Ci obrzydzenia, kiedy wiele osób korzysta z jednego obcinacza? Wiadomo, do rodziny podchodzi się inaczej, ale to nie zmienia faktu, że takie metalowe przedmioty, których używa więcej niż jedna osoba powinny być często dezynfekowane.
    Nikt nie każe Ci od razu zamawiać Autoklawu, samo wygotowanie i wsadzenie do alkoholu w zupełności wystarczy 😉

  10.  MASZYNKA DO GOLENIA

     Zastanawiałaś się kiedyś, dlaczego owe maszynki są nazywane „jednorazowymi” maszynkami do golenia? Czy rzeczywiście od razu po jednym użyciu lądują u Ciebie w koszu? Przecież się jeszcze nadają do używania. Nie masz swojej i podbierzesz swojemu mężczyźnie? A może to jemu zdarza się podbierać Twoją? Maszynka do golenia pozostawiona jest przeważnie mokra w łazience. Pomieszczenie to z reguły jest bardziej wilgotne niż reszta mieszkania. Jest również większe prawdopodobieństwo tworzenia się grzybów. Czy wiesz, że podczas zacięcia się starą maszynką zwiększasz ryzyko przeniknięcia do Twojego organizmu bakterii i wywołać stan zapalny? W najgorszym wypadku występuje ryzyko zarażenia się wirusem zapalenia wątroby!
Oczywiście wszystko jest dla ludzi i nie apeluję tutaj o jednokrotne używanie maszynek, lecz o częstsze jej wymienianie. To samo dotyczy gąbek i myjek, którymi myjemy nasze ciało.

 

Wiele z tych sytuacji może być przekoloryzowanych, ale zależało mi na tym, żebyśmy wszystkie przykładały większą uwagę nie tylko pędzlom do makijażu ale całemu naszemu otoczeniu. Ponieważ jak widać jest wiele moim zdaniem istotnych „szczegółów” których pielęgnacja zajmuje kilka chwil a ryzyko złapania jakiejś paskudy zmniejsza się do zera.

BĄDŹMY ŚWIADOME!

Jeżeli spodobał Ci się ten post i w ogóle przebrnęłaś przez tego tasiemca, proszę zostaw komentarz na dole!

7 Comments

Add Yours
  1. 2
    kama

    Post adresowany chyba do osób mega leniwych i zdezorganizowanych 😛 Z ręką na sercu jestem w stanie powiedzieć, że nigdy z wymienionych błędów nie popełniłam – nie wyobrażam sobie po prostu wrzucić próbnej strugaczki w kąt, czy używać (nawet rzadko) pędzelka wcześniej posklejonego przez jedną z pomadek.

    • 3
      Paczi

      Post z premedytacją przekoloryzowałam, żeby zwrócić uwagę po prostu na sam fakt pamiętania o czyszczeniu nie tylko samych pędzli ale i również przyborów kosmetycznych 🙂 Ja również na co dzień nie popełniam wszystkich tych błędów, jednak czasami się zdarzy, właśnie z roztargnienia czy pośpiechu 😉

  2. 6
    Klaudyna

    To bardzo ważna kwestia i warto o tym mówić. Ja na szczęście nauczyłam się dbać o takie rzeczy 🙂 jednak wiem, że jest wiele osób, które niestety nie zwracają na to uwagi. A później różnie się to kończy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *