Catrice Contouring Cream Palette

Kiedy zobaczyłam tą paletkę w Naturze, nie mogłam się jej oprzeć! Kompaktowa, zgrabna, z ładnym kolorem ziemistego brązu. Nie zastanawiając się zbyt długo, wzięłam. Czy to było dobre posunięcie zakupowe czy może mój strzał w kolano?

Zaczynając od wykonania, solidne. Akurat to firmie Cartice trzeba przyznać, robi bardzo dobre opakowania swoich kosmetyków. Jeszcze przy żadnym produkcie się nie zawiodłam tak samo było i tak razem. Dobrej jakości plastik o matowym wykończeniu z błyszczącym, delikatnym wzorem, który cieszy oko. Napis podczas mocnego tarcia a nawet próby zdrapania ani drgnął 😀 To dla mnie kolejny plus, ponieważ muszę przyznać, że moje kosmetyki żyją w spartańskich warunkach…

Po otworzeniu pojawia nam się lusterko na wielkość całej górnej przykrywki. Bez problemu można przy jego użyciu wykonturować twarz w strategicznych miejscach albo podczas wyjazdu pomalować nawet i całą twarz. Zawiasy podtrzymują lusterko przy jakimkolwiek nachyleniu, więc nie trzeba się martwić, że podczas malowania np. kreski nagle opadnie.

Zawartość skrywa dwa kremowe produkty, wizualnie bardzo ładnie ze sobą współgrające. Wkłady mają po 2 gramy każdy. Konsystencja jest według mnie bardzo dziwna. Nie spotkałam się jak dotąd z niczym podobnym. Początkowo, kiedy chciałam sprawdzić kolory na ręce struktura produktów ogromnie mnie zaskoczyła. Znałam coś co podobnie się zachowuje, lecz nie mogłam sobie przypomnieć co to było. Dopiero po jakimś czasie mogę stwierdzić, że w dotyku przypomina mi… masło! 😀 Dosłownie masełko, coś podobnego jak np. wazelina do ust czy te masełka z Nivea. To co się stało chwilę później zaskoczyło mnie jeszcze bardziej. W chwili rozcierania konsystencja zmieniła się na suchą, wręcz pudrowo- matową. Jednocześnie nadal wyglądało to bardzo naturalnie.

Byłam przyzwyczajona do bardziej suchych, mokrych paletek jeżeli wiesz o co mi chodzi 😀 Np. sławne kółko z KOBO. Jeżeli chodzi o pracę z tym nicponiem to w zasadzie nie mam jej nic do zarzucenia. Ładnie się rozciera i naprawdę trudno zrobić sobie nią krzywdę. Od razu zaznaczam, że jeżeli szukasz czegoś do mocnego wykonturowania twarzy to nie masz co nawet sięgać po ten kosmetyk. Kolor do konturowania jest delikatny w kolorze zimnego kakao, który tylko podkreśli cień przy kościach policzkowych a nie stworzy mocne odcięcie. Mi taki zdrowy efekt bardzo się podoba. Wygląda tak, jakbym naturalnie miała zacienioną tą partię twarzy.  Jasny odcień w opakowaniu wpada w żółty lecz po nałożeniu na skórę po prostu rozjaśnia dany obszar. Trudno doszukać się w nim jakiegoś wiodącego koloru. Używam go sporadycznie. Muszę sprawdzić czy zda egzamin w roli bazy na powieki, skoro zastyga niemalże do sucha.

Pora teraz na sposób aplikacji. Początkowo wybrałam 3 pędzle, którymi przeważnie aplikuję mokre kosmetyki do konturowania. Dwa o dziwo się sprawdziły a jeden nie. Zapewne nie zgadniecie, który poszedł w odstawkę…

Zaczynając od góry, to najzwyklejszy chiński puchacz o zaokrąglonej końcówce. To mój zdecydowany faworyt. Równomiernie nakłada a także pięknie rozciera. Zakupiony na Aliexpress baaardzo dawno temu wraz z całą kolekcją i nie żałuję wydanych kilku groszy.

Środkowy pędzel, jest również z Aliexpress. To podróbka marki Real Techniques Bold Metals Collection. Zakupiłam również cały zestaw, nie dlatego, że bardzo chciałam te pędzle, tylko po prostu była to okazja cenowa a pędzli do twarzy nigdy za wiele. Do konturowania na mokro całkowicie się nie sprawdził. Jest za bardzo zbity przez to tworzy plamy i efekt końcowy nie wygląda naturalnie. Natomiast do użytku na sucho jest super!

Trzecia propozycja to już oryginalny Real Techniques z serii Travel Essentials, języczkowy. To moje w sumie zaskoczenie. Początkowo używałam go tylko, aby nanieść kosmetyki w odpowiednim miejscu. Pewnego dnia zaczęłam od razu rozcierać bronzer, od tak z przyzwyczajenia i byłam w szoku jak ładnie rozblendował produkt! Zawsze pędzle języczkowe do twarzy były totalnie bezużyteczne, bo w moim mniemaniu zostawiały smugi. Tutaj każdorazowo podczas aplikacji nic złego się nie dzieje.

Najlepiej jednak pracuje mi się gąbeczką, której tutaj niestety nie ma, ponieważ tego samego dnia kot stwierdził, że moment w którym nie ma mnie w domu to idealny czas na to, żeby ją zabrać i zrobić z niej zabawkę na resztę dnia… Jest w takim stanie, że aż wstyd ją komukolwiek pokazać 😀

W ramach podsumowania Catrice Contouring Cream Palette to kompaktowy produkt, do naturalnie wyglądającego wyrzeźbienia twarzy. Kosztuje ok 20 zł w standardowej cenie. To nie majątek a produkt jest warty przetestowania. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia czy jest normalnie w sprzedaży, czy może był serią limitowaną. Jak coś wiesz na ten temat daj znać!

Jeżeli chodzi o trwałość to siedział na mojej buzi cały dzień. Standardowo przypudrowany nigdzie się nie starł ani nie porobił plam. Nie wyskoczyły mi po nim żadne przykre niespodzianki a moja cera raczej ma skłonności do zapychania.

Wybaczcie, że notki pojawiają się tak rzadko… Ostatnio miałam laptopa w naprawie i dopiero teraz wróciłam do świata żywych. Po jednorazowej próbie napisania notki na tablecie zrezygnowałam z kolejnych. To nie na moje nerwy 😀 Powracam ze zdwojoną siłą i wieloma pomysłami!

3 Comments

Add Yours
  1. 1
    Ms.WildHead beauty blog

    O, lubię Catrice a nie zna tego produktu. Wydaje się być świetny i kolory również mi odpowiadają, choć musiałabym lekko wymacać tester i zobaczyć na własne oczy, by wiedzieć, czy to na pewno to. 20 zł to nie majątek, więc może skusze się na tę paletkę, bo szukam czegoś do delikatnego konturowania na mokro 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *