#1 DENKO

Projekt Denko każdy zna i lubi. Nie ma co się dłużej nad tym rozpisywać. Do tego projektu zbierałam się dosyć długo i mówiąc szczerze niejednokrotnie zdarzało mi się zapominać o zostawieniu zużytych opakowań. Niemniej jednak podzielę się z Tobą opinią o niektórych rzeczach.

Na początku, zanim zacznę, muszę się usprawiedliwić z mojej nieobecności. Chciałam zwiększyć częstotliwość notek ale złośliwość losu mi na to najwyraźniej nie pozwala…. Od czasu poprzedniego wpisu miały być dwa kolejne. Mój laptop zginął śmiercią tragiczną z łap kota i jest w naprawie. Korzystając z faktu, że jestem w domu rodzinnym, zawinęłam graty i postanowiłam, że to właśnie tutaj coś wrzucę. Wolę nie opowiadać o minie mojej mamy, kiedy zobaczyła, że przywiozłam ze sobą torebkę pustych opakowań 😀

No dobra… Dzisiaj będzie mniej tekstu a więcej zdjęć w nieco innej scenerii niż zwykle!

1.Mus do ciała pod prysznic Nivea creme smooth

Produkt jak najbardziej przypadł mi do gustu. Spełnił dwa największe wymagania, czyli dobrze nawilżał oraz ładnie pachniał. Miło utulał przyjemnym zapachem długo po wyjściu z pod prysznica. O dziwo myślałam, że szybko się skończy ale pod tym względem mnie zaskoczył. Takie niespodzianki lubię. W zasadzie każde niespodzianki lubię… 😀 Na promocji kosztuje ok 10 zł i ta taką cenę jak najbardziej polecam kupić.

Czy kupię ponownie? Tak

2.  Dezodorant Adidas fresh cooling

Nieczęsto sięgam po dezodoranty w sprayu. Jeżeli jednak miałabym wybierać to ten byłby jednym z moich ulubionych. Jest naprawdę niezawodny. Zawsze kiedy sięgam po produkty tego typu, z tyłu głowy coś mi mówi, że przyczyniam się do katastrofy naszego środowiska. Nie to, że jestem jakąś zagorzałą fanką Greenpeace ale uważam, że każdy z Nas jest jednak taką kropelką w morzu i nie należy myśleć zawsze tylko i wyłącznie o sobie. Tak czy inaczej spray sprawdził się bardzo dobrze i fanki takich rozwiązań powinny być zadowolone.

Czy kupię ponownie? Być może

3. Tonik do twarzy Ziaja liście manuka

Ziaje uwielbiam i rzadko coś mnie rozczarowuje z tej marki. Ten tonik jest chyba moim ulubionym i jedynym, po którym rzeczywiście widzę efekty obiecywane przez producenta. Kończę  już chyba trzecie opakowanie i zastanawiam się nad wypróbowaniem czegoś innego. W każdym razie jak najbardziej polecam, bo rzeczywiście zmniejsza widoczność porów.

Czy kupię ponownie? Tak

4. Żel pod prysznic ISANA Hello Spring

To była jakaś wersja sezonowa o ile pamiętam. Do tych produktów wracam, kiedy studenckie życie da o sobie znać 😀 Nie oczekuję zbyt wiele po żelu za 4 zł jednak naprawdę lubię te rossmannowskie artykuły. Przy wyborze kieruję się zapachem, bo czasami naprawdę są warte uwagi.

Czy kupię ponownie? Pewnie tak 😀

5. Żel do brwi Essence Make Me Brow

To był chyba mój pierwszy produkt utrwalający do brwi. Należy w nim docenić fajną, precyzyjną szczoteczkę oraz mikro włókienka wypełniające brwi. Nadawał ładny kolor i przy lekkim makijażu sam w zupełności mi wystarczał. Jeżeli oczekujesz utrzymania włosków w ryzach przez cały dzień to ten maluch się nie sprawdzi. Utrwalenie to nie jest jego mocna strona . Co do samej trwałości, nie ścierał się i trzymał do zmycia makijażu.

Czy kupię ponownie? Być może

6. Preparat odkażający Skinsept pur

Dla odmiany coś mniej kosmetycznego. Kupiłam go ze względów higienicznych. Posiadam zestaw do robienia paznokci hybrydowych więc czasem zdarzy się, że wykonam manicure rodzinie czy komuś znajomemu. Higiena pracy pod tym względem jest dla mnie bardzo ważna i nie wyobrażam sobie życia bez tego produktu. Oprócz dezynfekcji rąk, co jest głównym przeznaczeniem Skinseptu używam go również do dezynfekcji przyrządów (które później wygotowuję lub jednorazowe wyrzucam). Idealnie sprawdza się jako cleaner do odtłuszczania płytki paznokcia i moim zdaniem rezultaty są o niebo lepsze niż typowe cleanery innych firm. Szczerze mówiąc nie wiem, czy znajdę coś lepszego.

Czy kupie ponownie? Zdecydowanie tak

7. Krem CC do ciała 10w1 Bielenda

Często po niego sięgałam gdy było ciepło i chciałam, żeby moje nogi wyglądały ładnie kiedy były odkryte. Zaletą tego balsamu jest to, że niweluje jakieś pajączki, lekkie siniaki czy zadrapania i nadaje skórze zdrowy wygląd. Posiada lekkie drobinki rozświetlające i nie każdy może je lubić. Mi to nie przeszkadzało, ponieważ taki efekt nie rzucał się w oczy. Jedyny mankament to taki, że niestety brudzi ubrania i trzeba odczekać dłuższą chwilę zanim się wchłonie.

Czy kupię ponownie? Być może

8. Żel pod prysznic Dove Go Fresh

Kolejny kosmetyk do pielęgnacji o którym nie będę się rozpisywać. Gdybym wybierała zapach sama, pewnie padłoby na coś innego. Tak czy siak nie mam w sumie do czego się przyczepić. Duża pojemność naprawdę starcza na długo.

Czy kupię ponownie? W innym zestawieniu zapachowym jak najbardziej

9. Suche szampony ISANA, wersja oryginalna oraz do ciemnych włosów

Niby podobne produkty a jednak wiele je różni. Zielonej wersji używałam od chwili kiedy się pojawił. Nigdy nie miałam do niego większych zastrzeżeń. Ładnie odświeżał włosy i miał przyjemny zapach. Tą wersję zdecydowanie mogę polecić. Inaczej jest w przypadku wersji do ciemnych włosów. Nawet nie masz pojęcia jak się ucieszyłam, kiedy zobaczyłam, że pojawił się na drogeryjnych półkach.  Od razu wzięłam 2 opakowania lecz okazało się to strzałem w kolano. Zapach był duszący i dla mnie nieprzyjemny. Dodatkowo efekt odświeżenia był o wiele gorszy od oryginalnej wersji i utrzymywał się krócej. Przy myciu włosów spłukiwał się brązowym kolorem, co jest akurat normalne przy produktach tego typu.

Czy kupię ponownie? Normalną wersję jak najbardziej lecz do włosów ciemnych będę omijała szerokim łukiem.

10.  Evre Essential Oils

Olejku używałam już jakiś czas temu. Już po pierwszych użyciach widziałam znaczną poprawę swojego stanu skóry. Szybciej zniknęły stany zapalne i skóra uległa niemalże natychmiastowej regeneracji. Z ręką na sercu tej olejek sprawił cuda a połączony z pełną pielęgnacją sprawił, że zrezygnowałam z ciężkich podkładów, nie mając potrzeby zakrywać niedoskonałości. Teraz znowu wróciła moda na olejki, które dodawane są do podkładów aby nadać twarzy większego blasku i nawilżenia. Jestem ciekawa czy ten produkt sprawdziłby się w takiej kombinacji.

Czy kupię ponownie? Chcę wypróbować inną wersję

11. Płyn micelarny Tołpa

Problem z płynami micelarnymi mam taki, że większość podrażnia moje oczy i są zaczerwienione i piekące. Do wszystkich kosmetyków tego typu podchodzę bardzo zdawkowo. O tym płynie nie mogę powiedzieć złego słowa. Był wyjątkowo delikatny i ładnie usuwał makijaż. Nie podrażniał oczu ani skóry. Jeżeli lubisz kosmetyki tej marki, akurat na tym się nie zawiedziesz. Produkt ten akurat dostałam do testów i pomimo że spisywał się dobrze nie przewiduję zakupu. Za niewiele więcej wolę kupić coś, co bardziej przypadło mi gustu np. micel z Biodermy

Czy kupię ponownie? Raczej nie

12. Żel pod prysznic Bath&Body Works

Jak on przepięknie pachniał! To chyba najładniej pachnący żel jaki kiedykolwiek miałam. Po wyjściu spod prysznica zapach był tak intensywny, jakbym użyła jakiś perfum. Dodatkowo mega długo utrzymywał się na skórze i rano wyczuwałam w pościeli zapach tego żelu.  Był bardzo wydajny i starczył na mega długo. Co innego, że używałam go w niewielkich ilościach… Gdyby nie cena, tylko te produkty gościłyby u mnie na łazienkowej półce.

Czy kupię ponownie: Kiedyś pewnie tak

Co Tobie ostatnio udało się zużyć? Czy męczyłaś się z jakiś tak jak ja z suchym szamponem? Pisz! 🙂

 

5 Comments

Add Yours
  1. 2
    Monia

    mamy podobne kosmetyki w łazience 🙂 uwielbiam tą ziajke, tołpe, oczywiscie dove w kazdej postaci a jestem mega ciekawa tego żelu Bath&Body Works

  2. 3
    zadbana zawodowo

    Zaintrygowała mnie musem pod prysznic nivea. Chętnie po niego sięgnę. Dzięki za recenzję żelu do brwi, bo akurat planuję zakup pierwszego i ten z pewnością odrzucę, bo zależy ma na całodziennym efekcie okiełznania moich brwi. No i zachęciłaś mnie do suchego szamponu 🙂 Lecę na zakupy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *