Idealnie arganowe masło do ciała!

Moja skóra lubi się często przesuszać. Pomijając fakt zimy za oknem, nie pomaga również stan lubelskiej wody… Ratuję się czym mogę więc na półce z kosmetykami stoi parę balsamów do ciała, które z zasady powinny dać ukojenie mojemu ciału…

 

 

W sumie przypadkowo, w jednym pudełku BeGlossy, które jednorazowo zamówiłam znalazłam ten produkt. Masło do ciała z olejkiem arganowym marki CeCe of Sweden. Długo go nie otwierałam, używając pozostałe produkty nawilżające, o lepszym lub gorszym skutku. Prawdę mówiąc nie spieszyło mi się z wypróbowaniem masełka, mając nieciekawe wspomnienia z innymi produktami tego typu.

Kiedyś w prezencie dostałam coś podobnego… w konsystencji owszem przypominało masło… ale takie świeżo wyjęte z lodówki! musiałam się nieźle natrudzić, żeby rozprowadzić je po ciele i uzyskać pożądany efekt.

Stąd moje zniechęcenie do maślanych balsamów.

 

 

Masło ukryte jest w okrągłym opakowaniu, komponujące się w jedną całość z resztą kosmetyków tej firmy. Bardzo łatwo odszukać je na sklepowych półkach Rossmanna. W konsystencji przypomina mi bardzo dobrze ubitą śmietanę a nabrane na dłoń jest na tyle sztywne, że nie spada ani nie rozlewa się na boki. Przyjemny zapach olejku arganowego połączonego z innymi kwiatowymi kompozycjami otula nozdrza, dając przeświadczenie „dopieszczenia skóry”.

 

 

Można zauważyć fajny bogaty skład. Już na drugim miejscu występuje gliceryna( używana często w produktach na bazie wody) o właściwościach silnie nawilżających, łagodzących podrażnienia. Poprzez możliwość przenikania w dalsze warstwy skóry może przyspieszyć jej regenerację. Niekomedogenna i bezpieczna dla skóry.

Alkoholu( cetearyl alcohol) w tym przypadku nie trzeba się obawiać odpowiada za „poślizg”na skórze. Może jedynie prowadzić do zapychania porów, lecz nakładany na ciało (nie twarz) jest bezpieczny.

Jednym z czołowych składników jest Argania Spinosa Kernel Oil, czyli po prostu ekstrakt z oleju arganowego. Nieczęsto się zdarza widzieć sam olej arganowy tak wysoko. Przeważnie kosmetyki tego typu owszem posiadają go, lecz jakoś w połowie albo i przy końcu składu. W zasadzie właściwości oleju agranowego każdy zna. Jest silnie nawilżający a poprzez zawarty w nim kwas omega-6 obniża częstotliwość starzenia się skóry i zwiększa jej elastyczność.

Zaraz po olejku arganowym znajduje się nic innego jak masło shea (Butyrospermum Parkii Butter)! Tego składnika też nie trzeba przedstawiać. Pielęgnuje ciało, nawilża je i dodatkowo wzbogacony jest filtrem UV (niewielkim, ale zawsze). Idealnie wzbogaca skład naszego masła.

W składzie można również odszukać parafinę ciekłą (Paraffinum Liquidum), emolient, który ma za zadanie natłuścić i nabłyszczyć skórę. Zapobiega odparowywaniu wody z ciała przez co mamy wrażenie długotrwałości kosmetyku. Może mieć właściwości komedogenne.

Parfum– pomaga z łączeniu zapachów a także neutralizuje nieprzyjemne zapachy, ułatwiając dodawanie innych kompozycji zapachowych. Powszechnie uważany za alergiczny, aczkolwiek przeważnie składa się z różnych kompozycji zapachowych(takich, których nie trzeba wymieniać oddzielnie w składzie, jeżeli ich stężenie (w przypadku opisywanego masła) będzie wynosiło 0,001%) Uczula nie tyle samo „Parfum”, co zastosowane w nim te różne kompozycje zapachowe. Także na dobrą sprawę nigdy nie wiadomo na co trafisz.

Dalej w składzie znajdziemy również: mocznik (Urea) -który zmiękcza i nawilża, olej ze słodkich migdałów ( Prunus Amygdalus Dulcis Oil) oraz wyciąg z owoców słodkiego migdałowca (Prunus Amygdalus Dulcis Extract)- zwiększający natężenie pozytywnych właściwości oleju, Panthenol, który łagodzi podrażnienia. A także substancje zapachowe ( w nieco większym stężeniu o czym wspominałam przy Parafum) które trzeba było umieścić w składzie które mogą mieć właściwości alergiczne. Na szczęście one są już na samym końcu, także ich ilości są znikome.

 

 

Po rozpisaniu składu widać, że produkt jest naprawdę naładowany fajnymi składnikami a co najważniejsze widać to już po pierwszym użyciu! Jest to jak na razie mój numer jeden w pielęgnacji ciała. Zauważyłam, że rzeczywiście przy codziennym stosowaniu przyspiesza gojenie się zacięć po maszynce.

Istotnym faktem może być to, że jest średnio wydajny (250ml), ale w moim odczuciu nie jest to jego wada. Jeżeli chodzi o balsamy do ciała lubię eksperymentować i duże pojemności mnie męczą 😀 Tak samo mam z kremami do rąk 😀 Jeżeli coś mi przypasuje wolę do tego wrócić w przyszłości, niż stracić całą sympatię do produktu tylko dlatego, że nie mogłam go zużyć wcześniej i kupić innego 😀 ( nie lubię wyrzucać kosmetyków).

Swego czasu był w Rossmannie, ale jakiś czas temu widziałam jego „cenę na do widzenia” i tak troszkę przykro mi się zrobiło 🙁 Jego cena standardowa była ok 40 zł ale na szczęście nie zniknął na zawsze. Można go nabyć w internecie.

Sklep Hairstore.pl  KLIK ok 28 zł

Sklep belisoshop.pl KLIK standardowa cena 39.99 zł

Drogeria Natura KLIK normalna cena 39.99 zł aktualnie w promocji 25.99zł

 

 

Pierwszy raz w sumie zajęłam się dokładnym rozpisaniem składu. Wyszłam z założenia, że umieszczanie samego zdjęcia z INCI jest bez sensu, ponieważ i tak większość ( włącznie ze mną) rozpoznają tylko nieliczne składniki, a włos się jeży na głowie, kiedy nawet i przez przypadek zobaczy się słowo ” Alcohol” 😀

Jeżeli przypadło Ci do gustu takie przedstawianie składu kosmetyków daj znać w komentarzu 🙂

Miałaś? Zainteresowało Cię to? Daj znać! 🙂

 

Przypominam również o rozdaniu na Facebooku, gdzie do zgarnięcia jest profesjonalna lampa LED!
KLIK W ZDJĘCIE

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *